DlaKierowcy.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Dekalog zimowego kierowcy

Email Drukuj PDF

1. Przygotowanie do zimy

Najważniejszym elementem przygotowania samochodu do zimy jest zmiana opon. Kiedy temperatura spada poniżej 7 stopni Celsjusza, należy założyć opony zimowe. Mieszanka zastosowana w tych oponach sprawia, że zachowują one elastyczność w niskich temperaturach. Zimówki lepiej trzymają się śliskiej nawierzchni, dzięki ząbkom bieżnika tzw. lamelkom. „Wgryzają się” one w podłoże, co umożliwia w bezpieczną jazdę nie tylko po śniegu, ale i po lodzie.

Jeśli używamy opon z poprzednich sezonów, należy skontrolować głębokość bieżnika - nie może być mniejsza niż 3,5-4 mm.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że nawet najlepsza zimowa opona nie chroni nas w pełni przed niekontrolowanym poślizgiem, jeśli nie przestrzegamy podstawowych zasad jazdy w zimie. Kolejny krok to sprawdzenie hamulców. Przy jeździe na śliskiej nawierzchni najważniejszy jest równomierny rozkład siły hamowania na wszystkich kołach. Latem możemy tego nie zauważać, ale przy hamowaniu na śniegu czy lodzie samochód może stanąć bokiem, wpadając w niekontrolowany poślizg. Należy również wymienić piórka wycieraczek, sprawdzić stan akumulatora, temperaturę zamarzania płynu chłodzącego, a także uzupełnić płynem niezamarzającym zbiorniczek spryskiwaczy.

Zmieniony: Wtorek, 12 Styczeń 2010 20:32 Więcej…
 

Jak nie usnąć za kierownicą?

Email Drukuj PDF

Krótkie dni, zmienna pogoda i szaruga powodują u kierowców wzmożoną senność. Są jednak sposoby na to, aby nie przegrać ze zmęczeniem.

Wielu kierowców, mimo zmęczenia, prowadzi samochód. Tymczasem ryzyko udziału w wypadku zmęczonego kierowcy jest nawet ośmiokrotnie większe niż osoby wypoczętej.

Z raportów policyjnych wynika, że 1-4% wypadków spowodowanych jest zaśnięciem za kierownicą. Można przypuszczać, że wartość ta jest zaniżona. Często ani kierowcy, ani policjanci badający dany wypadek, nie biorą pod uwagę zmęczenia kierowcy. Uczestnicy wypadku przeważnie nie wspominają, że w chwili zdarzenia byli bardzo zmęczeni lub bliscy zaśnięcia. Tymczasem aż jedna czwarta kierowców przyznaje, że przynajmniej raz zasnęła podczas prowadzenia samochodu. Realne szacunki ilości wypadków, których przyczyną było zaśnięcie, mogą być aż o 10-25% wyższe.

Niebezpieczne godziny
Kierowców męczy i nuży długi czas zmęczony za kierowcą. To jednak nie jedyne powody zmęczenia. Do istotnych przyczyn należą też niewyspanie oraz stres. Nie bez znaczenia jest też pora dnia, w której prowadzimy auto. Największe ryzyko zaśnięcia za kierownicą występuje pomiędzy północą a 6.00 rano (szczególnie o godzinie 4.00 nad ranem) i między 13.00 a 16.00 po południu. Warto brać pod uwagę indywidualne uwarunkowania i planować podróż w porze największej aktywności organizmu.

Policz do dziesięciu
Zmęczony kierowca jedzie mniej płynnie i wykonuje nagłe, niekontrolowane ruchy kierownicą, częściej zjeżdża na sąsiadujący pas. Zwykle szybciej też irytuje się i jest bardziej agresywny. To z kolei potęguje zmęczenie, bo stres wyczerpuje. Warto mieć w samochodzie zawieszkę zapachową o aromacie mięty lub cynamonu. Te zapachy nie tylko obniżają napięcie związane ze stresem, ale także pobudzają. Warto też odreagować, ale nie za pomocą niecenzuralnych słów, lecz np. starą sprawdzoną metodą – głęboki oddech i zliczenie do dziesięciu lub bardziej nowocześnie –ćwiczeniem relaksacyjnym (stojąc w korku, na parkingu lub na skrzyżowaniu). Wystarczy napiąć maksymalnie na kilka sekund mięśnie całego ciała, a potem nagle je rozluźnić.

Na przekór zmęczeniu
W podróż, szczególnie dłuższą, powinno się zawsze wyruszać wypoczętym. Niestety nie zawsze jest to możliwe, dlatego warto przygotować się do niej odpowiednio. Przede wszystkim wywietrzyć auto oraz dbać o właściwą wentylację podczas podróży. Ważna jest też odpowiednia pozycję za kierownicą – bezpieczna a nie tylko wygodna! Przed podróżą nie należy także spożywać zbyt obfitych i ciężkich posiłków – te zawsze wzmagają senność. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest mały, ale wysokoenergetyczny posiłek – nawet kilka razy podczas podróży.

Korzystniej jest także zatrzymać się i zjeść posiłek na miejscu niż w czasie jazdy. Zamiast kolejnej kawy, czy też dostępnych na stacjach benzynowych i aptekach środków o wysokiej (często niebezpiecznej dla zdrowia) zawartości kofeiny i jej pochodnych, o wiele bardziej opłaca się przystanek na ok. 15 minut i dotlenienie organizmu. Regularne przerwy w podróży powinno się (szczególnie w nocy) robić co najmniej co 2-3 godziny. Czasem nawet króciutka drzemka podczas postoju (15-30 minut) jest w stanie zapobiec nieszczęściu. W walce ze zmęczeniem i stresem pomaga także obecność drugiej osoby. Warto więc umawiać się na wspólną podróż.

Zmęczenie wzmaga także prowadzenie samochodu w słońcu i mrużenie oczu (warto pamiętać, że w porze jesienno-zimowej słońce operuje bardzo nisko nad horyzontem i oślepia często mocniej niż w środku lata). Nie można zapominać o dobrej jakości okularach przeciwsłonecznych, posiadających filtry UV i właściwości polaryzujące.

 

Nauka jazdy

Email Drukuj PDF

Na pierwszy rzut oka to przyjemne zajęcie. Cały dzień siedzi się w samochodzie, słucha ulubionej stacji radiowej i co dwie godziny zmienia kursanta. Kiedy tamten ćwiczy manewry na placu, można wysiąść i zapalić papierosa, pogadać przez telefon z żoną i pomyśleć o tym, co by się zjadło na kolację. Nic nadzwyczajnego, poza tym, że w praktyce odpowiada się za czyjeś życie. Kursanta, pieszych, innych kierowców oraz swoje.



W Polsce instruktorem jazdy może zostać każdy, kto ma wykształcenie średnie, prawo jazdy na daną kategorię od co najmniej 3 lat i nie był karany za wykroczenia drogowe. Po spełnieniu tych wymogów pozostaje jeszcze tylko ukończyć trwający 4 miesiące kurs i w zasadzie można zacząć szukać pracy w nowym zawodzie. Bo instruktorami zostają zazwyczaj ludzie, którym nie podobało się poprzednie zajęcie.

Tadeusz Szaj, właściciel jednej ze szkół jazdy na warszawskim Grochowie, zamienił posadę ochroniarza na fach instruktora. - Ta praca spodobała mi się od momentu, kiedy sam zacząłem robić kurs prawa jazdy. Można powiedzieć, że wtedy coś zaiskrzyło, pojawiła się myśl, że może i ja mógłbym to robić. Dojrzewała chwilę, ale jak widać, skutecznie.

Odczekał ustawowe 3 lata, zrobił uprawnienia i zatrudnił się w szkole nauki jazdy. Na początku pracował "dla kogoś". Kiedy założył własną firmę, jedną z pierwszych klientek była jego żona. - Moja dobra rada - ostrzega - nie uczyć nikogo z rodziny. Mówię o tym z prostego powodu, bardzo szybko i bardzo łatwo przenoszą się wtedy negatywne emocje. To bliska osoba, o wiele łatwiej ją skrytykować, wymagania w stosunku do niej są większe. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale zaczyna się dążyć do ideału. Pojawia się też problem z podporządkowaniem, na przykład moja żona uznała, że jakiś manewr jest głupi i odmówiła powtarzania go. Nie wymyśliłem go specjalnie dla niej, był w obowiązkowym zestawie. Zdała egzamin za pierwszym razem, teraz w domu są dwaj kierowcy. Raz prowadzę ja, raz ona. Zdarza jej się popełniać błędy, jak każdemu zresztą, czasem ją poprawiam, czasem się po prostu wolę nie odzywać.
Więcej…
 

Zmiany w egzaminach na prawo jazdy

Email Drukuj PDF

Ministerstwo Infrastruktury przygotowało pakiet zmian związanych z zasadami zdawania egzaminów na prawo jazdy, które mają skrócić czas oczekiwania na wyznaczenie terminu.

Od czerwca nastąpią też poważne zmiany w egzaminach. Mniej jazdy w ruchu miejskim i krótsze kolejki.

Zmiany w egzaminach na prawo jazdy zaakceptowało już Ministerstwo Infrastruktury. Czekają jeszcze tylko na podpis ministra obrony narodowej, bo kilka zapisów dotyczy też egzaminowania zawodowych żołnierzy. Nowe przepisy mają wejść w życie 1 czerwca.

Przyszłych kierowców najbardziej cieszy skrócenie czasu egzaminu praktycznego. Do tej pory musiał trwać co najmniej 40 minut.

Od czerwca po wykonaniu wszystkich manewrów będziemy mogli wrócić do ośrodka już po 25 minutach.
Ten czas spokojnie wystarczy na sprawdzenie umiejętności kierowcy - uważają instrukorzy i egzaminatorzy.

Dotychczasowe egzaminy wielu nie wytrzymywało i popełniało błąd w ostatnich minutach.

W trakcie jazdy po mieście też czekają nas zmiany. Kandydaci na kierowców będą na bieżąco informowani przez egzaminatora o popełnianych błędach.

Egzaminujący w całej Polsce będą też mieć jednakowy arkusz egzaminacyjny, gdzie po kolei będą zaznaczać zaliczenie konkretnych manewrów.

Od czerwca nie będziemy tak długo, jak dziś, czekać na sam egzamin. Maksimum 30 dni. Uprzywilejowani będą wszyscy, którzy na egzamin przyjdą po raz pierwszy. Oni zostaną poddani sprawdzianowi w pierwszej kolejności.

Kandydaci nie będą musieli pokazywać wszystkich płynów w aucie, świateł, kontrolek i bagnetów. Teraz omówią tylko dwa zagadnienia: oświetlenie i płyny eksploatacyjne.

Ale są też zmiany, które utrudnią egzamin. Od czerwca najechanie na wysepkę na jezdni będzie oznaczało natychmiastowe oblanie. W tej chwili jest to traktowane tylko jako błąd i żeby nie zdać, trzeba było popełnić go dwa razy. To nie wszystko. Z kwitkiem odejdziemy też, gdy nie zatrzymamy się na widok znaku stop i przekroczymy podwójną ciągłą linię. Do tej pory, jeśli nasz błąd nie zagrażał bezpieczeństwu innych, egzamin trwał dalej.

Zmieniony: Sobota, 09 Maj 2009 08:04
 

Z humorem ...

"Hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy. W przypadku aut bez ABSu ćwiczymy rozciąganie nogi."